wtorek, 10 czerwca 2014

Birthday party for a little princess

   Dzisiaj moja gwiazdka skończyła 4 latka. Z tej okazji dzień wcześniej zorganizowaliśmy swojej księżniczce urodzinową imprezkę w ogrodzie. 
   Pogoda dopisała jak nigdy, obawiałam się upałów, ale było wprost idealnie. Frekwencja stu procentowa, co nie jest bez znaczenia przy coraz starszych dzieciach, pierwsze przyjęcia urodzinowe były zawsze bardziej dla dorosłych,ale z roku na rok to się zmienia i w tym roku pozwoliłam Zosi stworzyć listę gości.
   Od dłuższego czasu planowałam, obmyślałam, zbierałam dekorację. 
To były bardzo udane przyjęcie 
urodzinowe. Potwierdzam w imieniu solenizantki.





































No to na czerwiec do odhaczenia został nam jeszcze  wypad pod namiot.
Pozdrawiamy słonecznie!

środa, 4 czerwca 2014

Zosieńka czerwcowo

A u nas dzień dziecka minął plenerowo, odhaczyliśmy urodziny męża, teraz żyjemy przygotowaniami do urodzin mojej czterolatki, a potem w planach pierwszy w życiu Zosi wypad pod namiot.




środa, 30 kwietnia 2014

Przez różowe okulary

Choć przez chwilę znów być dzieckiem i patrzeć na świat przez różowe okulary.









Udanej majówki!!!

wtorek, 15 kwietnia 2014

Wieści z nad morza

   Gdyby ktoś z was chciał spędzić wakacje nad polskim morzem, w uroczym Kołobrzegu, do tego niedrogo i bardzo sympatycznie zapraszam serdecznie TUTAJ. Pokoje tuż pod tuptającą Zośką, albo całkiem na parterze wprost z wyjściem do ogrodu. Wkrótce więcej zdjęć, na razie udało nam się odświeżyć 3 pokoje po zimie, wkrótce zdjęcia łazienek i pokoi na parterze. 
Pozdrawiam

P.S. Niestety poległam blogowo ostatnimi czasy, dopadała mnie ospa wietrzna po 30-stce, poznaję wszystkie przedszkolne choróbska, które mnie do tej pory ominęły szerokim łukiem.Odchorowuje je niestety z podwójną siłą.



Do zdjęcia pozowała wygrana poducha w candy u Marty w mylittlehomemypassion.blogspot.com



Szafa i półeczka była w oryginale czarna, a stolik i krzesła pomarańczowe, czyli misz masz jednym słowem, teraz wszystko ujednolicone prezentuje się o niebo lepiej.



Po więcej fotek zapraszam TUTAJ



wtorek, 18 marca 2014

Mały remont, zakupy, nowe biureczko


   Jak każda z was uwielbiam dostawać kwiaty, ale tym razem z okazji dnia kobiet nie było kwiatów tylko zakupy w gdańskiej Ikea. Takie prezenty cieszą mnie bardziej niż nowa ciuch czy perfum. 
   Lista zakupów odpowiednio zaplanowana i przygotowana wcześniej, zrealizowana w 100 %, plus małe co nieco, bo ciężko się trzymać planu, kiedy tyle pięknych rzeczy.
   Głównym celem był zakup biureczka, a dokładniej blatu i odpowiednich nóg.
   Zadowoleni z wyboru jesteśmy bardzo. Kącik biurowy wciąż w fazie tworzenia, ogólny zarys jest, brakuje paru dodatków i oczywiście nowego sprzętu komputerowego, ale na takowy dopiero odkładamy pieniążki do skarbonki ;)


   Biurko stanęło w korytarzu, jedyne wolne miejsce w naszym mieszkanku, ubolewam tylko, że jest to ciemny kąt i trudno zrobić w miarę dobre zdjęcie. 
   Z zakupem krzesła się nie spieszę licząc że uda mi się coś oryginalnego spotkać na starociach. Dzięki nogom z kółkami biurko jest mobilne i może wędrować po całym mieszkaniu. Przydałaby się teraz jakaś fajna lampa. 


   Zabraliśmy się też za remont klatki schodowej po zimie, trzeba było ocieplić ściany, a że po remoncie u rodziców zostało sporo drewnianych paneli, część z nich powędrowała na ścianę do pokoju Zosi, a pozostałe wylądowały na klatce.


Oczywiście nie zostały w swojej pierwotnej postaci, tylko pomalowane na biało.


Ta skrzynia pomysłu mojego męża to szafka na buty i siedzisko w jednym.


A poniżej już skończona.


Materiał z którego zrobione jest siedzisko podsunął pomysł na kącik w stylu marynistycznym, efekty dalszej pracy wkrótce, zdradzę tylko, że wpadłam na świetny pomysł na zrobienie wieszaka na ciuchy pasującego do tej koncepcji marine.


Ramki i wieszaczek to również ostatnie zakupy.



   No i koszyk, który marzył mi się od dawna. Dobrze, że dzięki swoim włóczkom mogłam uzasadnić swój zakup mężowi. Chętnie przygarnęła bym jeszcze w wersji XL, ale zabrakło mi argumentów, może następnym razem coś sensownego wymyślę ;)





Udanego wieczoru!



wtorek, 4 lutego 2014

Słodko-gorzki

   Chciałabym polecić wam dwa filmy, które są słodko-gorzką opowieścią o zakochaniu, miłości, małżeństwie i problemach. 
   W obydwu jedną z głównych ról zagrała Michelle Williams, mnie najbardziej znana z młodzieżowego serialu Jezioro Marzeń.
   Jak dla mnie historie bardzo prawdziwe, nostalgiczne i wzruszające. Zdecydowanie moje ulubione filmy ostatniego czasu, nie licząc kolejnej części trylogii "Przed północą".


BLUE VALENTINE

"Blue Valentine" jest bardzo intymnym portretem rozpadającego się małżeństwa. Cindy (Michelle Williams) i Dean (Ryan Gosling) są parą z kilkuletnim stażem, wychowują córkę. Ich związek przeżywa kryzys. Próbując uratować swoje małżeństwo, usiłują wskrzesić lata młodości, gdy byli w sobie zakochani na zabój i snuli plany na piękną, wspólną przyszłość.



  TAKE THIS WALTZ

Urocza, słodko-gorzka opowieść o zakochaniu, miłości, małżeństwie i problemach. Margot jest żoną z pięcioletnim stażem. Mimo że przypadkowym obserwatorom może wydawać się, że jej małżeństwo przeżywa swój najlepszy okres, kobieta nie czuje się szczęśliwa. Ma wrażenie, że jej związek popadł w rutynę i brakuje jej nowych, ekscytujących wrażeń. Jej mąż nie pali się do powiększenia rodziny, gdyż jest zaabsorbowany pisaniem swojej pierwszej książki kucharskiej, poświęconej daniom z drobiu. Pewnego dnia Margot spotyka Daniela, który jak się okazuje, mieszka w pobliżu. Parę zaczyna łączyć silne uczucie, z którym nie potrafią walczyć...