Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zosia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zosia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 września 2013

Projekt pokój dziecięcy

    Niestety planowany remont pokoju Zosieńki przedłuża się w czasie. Ale nie przeszkadza to w zakupieniu paru dodatków. 
    Do tej pory była to nasza wspólna sypialnia, ale od kiedy Zosia poszła do przedszkola uznaliśmy, że najwyższy czas wyprowadzić się do salonu. 
    Żeby rozweselić troszkę pokoik zdecydowałam się na kolory, a moje i Zosi serce skradł ten oto dywan.



      Łóżko Zosi powędrowało pod skosy koło okna więc moskitiery się już tam nie zmieści, ale mam już na nią pomysł na zimowe wieczory. Zajrzyjcie na blog Dagmary Pod norweskim niebem, a będziecie wiedzieć jak planuje zaaranżować ten kącik.


    Zakupiłam ostatnio fajne drewniane pudło na zabawki-klocki, w planie mam pomalowanie go na niebiesko i dodanie kółek, żeby nie rysowało podłogi. 


               Mam jeszcze taki duży, bardzo stary kosz i od dawna myślę o jego przemalowaniu ale nie mogę zdecydować się na jaki kolor, macie jakieś pomysły (do białego nie  jestem przekonana)




     Udało nam się kupić w Ikea w bardzo okazyjnej cenie klosz, tylko dlatego że nie był opakowany w folię kosztował 30 zł zamiast 79,99 :) To się nazywa okazja bo szukałam właśnie białego klosza, który jeszcze przejdzie małą metamorfozę zanim docelowo zawiśnie w pokoju Zosi.


Planowałam również zakup małego biureczka, ale te które mi się podobały na żywo mnie rozczarowały tak więc poszukuje dalej.

Tu gdzie teraz stoi kosz planuje wcisnąć mały regalik na książki, ale wciąż takowego poszukuje.




     Nie pokazuje miejsca gdzie stoi łóżko bo tutaj czeka nas najwięcej pracy, planujemy położyć na ścianie pod oknem panele drewniane pomalowane na biało, to praktyczne rozwiązanie, obecnie ściana w tym miejscu bardzo się brudzi, a raczej ktoś ją brudzi ;)
Ale to wkrótce... Nie macie przypadkiem do sprzedania trochę wolnego czasu ;) Salon wciąż czeka na nową kanapę, którą ma zrobić od podstaw mój mąż. Ale jak to się mówi : "szewc bez butów chodzi..."



poniedziałek, 22 października 2012

W wolnej chwili

   W wolnej chwili pochłonęłam książkę "Szare śniegi Syberii", a na imieninowy prezent wybrałam sobie kolejną 3 tomową pozycję, której nie udało mi się trafić w bibliotece. Z czytaniem książek mam tak że długo nic nie czytam, a później wpadam w wir czytania na jakiś czas i tak na przemian.



Książkę, którą ostatnio przeczytałam oczywiście gorąco polecam.



   Kasztanowe ludki z Zosią odhaczone, było już zbieranie liści, pora by udać się po świeży mech.



   Cieszy nas taka piękna, słoneczna jesień i chociaż jestem osobą, która kocha lato to muszę zdradzić wam, że trochę już czekam i liczę na piękną, śnieżną zimę. Tak, żeby można było poszaleć z Zosią na sankach.



   Moje ostatnie rynkowe znalezisko to czarno-białe wazoniki. Mniejszy wynalazłam ja i kiedy już miałyśmy odchodzić moja mama wyszperała jeszcze ten większy. Uwielbiam je i na dodatek mają dziurki więc można je również zawiesić na jakimś łańcuszku.


Chmurzyska ze zdjęcia są wrześniowe, ale tulipany imieninowe :)


Udanego tygodnia!





sobota, 13 października 2012

Planowanie

   Czas jesienno-zimowy wstępnie zaplanowany. Zaczęliśmy od małych i większych domowych remontów, w łazience szafka wciąż czeka na pomalowanie, wieszak na powieszenie i jeszcze planuję zrobić drzwiczki pod umywalką, żeby zamknąć ten cały bałagan, który zalega pod kątem. Mój mały szkodnik tak ma, że jak w zasięgu wzroku zobaczy wagę to musi sprawdzić swoje kilogramy, potem jakieś gazetki do porwania, jakieś kremiki do rozpakowania i wszystko fruwa, a tak zamontuję się jakiś zameczek i będzie bez szkód.


   W planach jesiennych coś dla ciała znajdzie się również. Zmobilizowałam się i będę przynajmniej dwa razy w tygodniu chodzić na basen, odważyłam się wreszcie po saunie pierwszy raz zanurzyć w bali z lodowatą wodą, teraz będę hartować się częściej. Mój M namawia mnie na kąpiele Morsów, może jutro pójdziemy ich podpatrzyć ;)
   Czas jesienny to również dłuższe, szare i zimne wieczory, na które proponuję masala tea, którą zaraziła mnie totalnie Agnieszka. Zerknijcie do niej, jej blog jest mega inspirujący.
   

   A po piękne kadry wpadam do Ani, od której mam ten przepiękny świecznik, przemalowany co prawda na czarno, żeby wpasował się do całości.
   A wspominając sierpniową porę wrzucam fotkę ze spotkania naszych dzieciaczków. 



   Na jesienną chandrę nie może zabraknąć też spacerów z moją ukochaną córeńką, zaliczyliśmy już kasztanowe ludziki i zbieranie kolorowych liści. 




   Jesień jak na razie wychodzi całkiem na plus, mam troszkę więcej czasu na realizację niektórych projektów.


   Zainspirowana przez Damar poleciałam zakupić tą figurkę za 2 złote i przemalowałam ją na szaro, kolor wyszedł trochę za ciemny, ale to do poprawki w przyszłości. 

   Nasz mały korytarz trochę zapomniany zyskał nowy look, wciąż jednak nad nim pracuję bo nie mam na niego do końca pomysłu.



   Przemalowałam na czarno klosze, które wcześniej były czerwone. Żebyście nie myśleli że takie pracowite z nas żuczki, to wszystko po prostu czekało tylko trochę na premierę zalegając w stosie zdjęć do obróbki.
  

    W salonie bez zmian, wisi sobie tylko cudna girlanda i gwiazdka od Staniszki.

Pozdrawiam! 

Lecę sprawdzić czy pojawiły się na youtube nowe filmiki z brytyjskiego Xfactora, 4-lata spędzone w Anglii i oglądam ten program co roku, a od zeszłego także amerykańską wersję. 
Polecam!

czwartek, 27 września 2012

Nasza jesień i pamiątki z wakacji

  Naobiecywałam pokazać nasze pamiątki z podróży, a tu już dobry miesiąc mija i nic. Na szczęście "zapukała" do mnie MartaeM. Dzięki kochana za małego kopniaka, bo i jak u Ciebie tak i u mnie siedział sobie na tapczanie leń ;) 
   A tak w ogóle to popsuł mi się ostatnio aparat, byliśmy sobie na wycieczce rowerowej i uderzyłam nim trochę o ramę od roweru, myślałam że uszkodziłam obiektyw, okazało się że wystarczyło lekko przekręcić obiektyw i już działa bez szwanku.




  Cóż bym mogła przywieść z wakacji nad morzem jak nie kolejne morskie żyjątka, wzbogaciłam moją kolekcję rozgwiazd o kolejne 2 okazy. Nasza jesień pozostaje w klimacie morskim, nie mogę się rozstać z morskim akcentem w moim mieszkanku.



Pogodzona z maszyną do szycia prezentuje  materiałową rozgwiazdę


   Na kanapie pojawiły się też nowe poduszki. Materiał w paski zakupiony jakieś pół roku temu w Ikea, poduszki uszyte dopiero nie dawno i to przez mojego M.


   Mała czarna to mój ostatni łup z second handu, a beżowa prezent od koleżanki mojej mamy, która wyszperała ją również w szmateksie z myślą że będzie pasowała do moich beżowych zasłon, ma wyhaftowane wzory czego niestety nie widać na zdjęciach.


   A tu już pamiątka specjalnie dla Zosi zakupiona w Gdańsku, pamiętacie taką zabawkę z dzieciństwa, do środka nalewa się wody i gwiżdżąc wydobywa się ptasi świergot.


   Trochę jesieni w naszym mieszkanku stanowi gałązka z żołędziami i sarenka zakupiona ostatnio. Na ostatniej fotce widać też lampkę, która doczekała się metamorfozy. Oryginalnie podstawa i klosz był w kolorze brąz, wystarczyła matowa farba w sprayu i lampa w nowej odsłonie cieszy moje oko. Co prawda to nie jest jej wersja ostateczna,ale o tym jak już znajdę potrzebne akcesoria do jej udoskonalenia.

Pozdrawiam was serdecznie !





sobota, 25 sierpnia 2012

Wakacji ciąg dalszy

   Podróże z Zosią różnią się od tych dotychczasowych, omijamy wszelkie zabytki, muzea szerokim łukiem, są zbyt nużące dla małego dziecka, na rzecz parków, placów zabaw czy innych tego typu miejsc na świeżym powietrzu. Uliczki miast są bardzo ciekawe, dużo tu ulicznych grajków, na których Zosieńka reaguje właśnie tak.




W Zoo. Co tam jakieś zwierzątka, kiedy można chodzić po poręczy, wpinać się na duże kamienie.


   Zajrzeć do paszczy wielkiego lwa, przerażające?



   Jakby ktoś się pytał gdzie mama, też była, lew jej nie pożarł.


Jak już się człowiek zmęczy tym zwiedzaniem może przysiąść na ławeczce.


Ale szkoda czasu nas siedzenie jeszcze tyle ciekawych rzeczy do zobaczenia.



Można też pomalować tatę i zostać kotkiem.


Szkoda, że co piękne tak szybko się kończy i do wakacji trzeba znów czekać cały rok.


A w następnym poście pokażę wam pamiątki, które przywieźliśmy sobie z podróży.

Miłego weekendu!




środa, 22 sierpnia 2012

My i nasze mini-wakacje

   Po naszym bardzo krótkim urlopie zostały już tylko wspomnienia i ogromna ilość zdjęć. Próbuje to wszystko jakość ogarnąć i pokazać wam trochę pokrótce. Na pierwszy ogień to co było naszym głównym celem i marzeniem od jakiegoś czasu,czyli wyprawa na Hel. 



   No więc wypływamy w 2 godzinny rejs tramwajem wodnym z Gdańska na Hel. Tu pierwsi na pokładzie.


   Po drodze mijamy stocznię gdańską i ogromne statki. Jest dość zimny poranek więc po pstryknięciu paru fotek chowamy się przed wiatrem na resztę podróży.



   Hel zdobyty, małe stopki Zosi na nowym lądzie, sprzęt plażowy w pełnej gotowości.
   A tu nowa niespodzianka, w tym czasie odbywała się na Helu parada żywej historii. Coś więcej na ten temat znajdziecie TUTAJ.




   Hel zauroczył mnie uliczką z bardzo przyjemnymi kafejkami i restauracyjkami. 




Po kąpieli w zimnym Bałtyku posililiśmy się plackiem po kaszubsku i odpłynęliśmy po dalszą przygodę.




CDN...