niedziela, 28 listopada 2010

Dekoracji ciąg dalszy...

    Nieustający szał dekorowania mieszkania na święta wciąż nie mija, dlatego poczyniłam kolejnych parę ozdób. Na początek udekorowałam troszkę kulę z mchu.






   Po udanych zakupach udało mi się zdobyć nowe materiały, więc piękna sukieneczka w niebieską kratkę poszła pod nożyczki i powstały nowe serduszka. Na razie nie znalazły jeszcze swojego miejsca dlatego leżą na koszu, który również czeka na pomalowanie. Jednakże cięższe prace ciągle odkładane są na później ze względu na bezustanny brak czasu.
   Chwilkę dla siebie udaje mi się znaleźć po całym dniu opiekowania się Zosieńką, kiedy już smacznie śpi w swoim łóżeczku. A często bywa tak, że zmęczona legnę przed telewizorem mimo wcześniejszych planów.







   No i oczywiście nie może zabraknąć w tym wszystkim uroku świec, dlatego zaszalałam i dokupiłam parę bardzo urokliwych, a przy okazji powstały fajne kompozycje.
   Jutro w planie zakup choinki, musi być mała, w doniczce i dość nieprzeciętna ponieważ po świętach planujemy wkopać ją w ogrodzie.
   Dzisiaj kupiliśmy też regał do salonu, czeka nas trochę pracy przy nim i wciąż nie mogę zdecydować się na kolor, ale to już w kolejnych postach. Na razie leży w garażu porozkręcany na części pierwsze, przyjdzie i na niego kolej :)






Na koniec najpiękniejsza dekoracja. Nadaje klimat świąteczny każdemu pomieszczeniu. A jej uśmiech rozpogadza każdy dzień :)










5 komentarzy:

  1. Hejka! Super, że mnie znalazłaś. Właśnie potrzebowałam kogoś, kto tak jak ja dopiero zaczyna. Od razu dodaję Cię do obserwowanych blogów, myślę, że będziemy się nawzajem inspirować i wspierać, bo wszyscy inni to już profeska :-) Piękne masz mieszkanko i Zosieńka śliczności. A najbardziej spodobał mi się królik, naprawdę dopiero uczysz się szyć na maszynie? Ja nawet nie myślałam, żeby się porywać na Tildę, ale po Twoim egzemlarzu widzę, że jest nadzieja :-) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za miłe słowa, królikowi trochę brakuje do ideału, ale wszystkie niedociągnięcia sprytnie ukryte pod ubrankiem ;)Największy problem był z materiałem bo nie mogłam dostać nigdzie lnu i uszyłam go z obrusu z domieszką lnu i jakiegoś sztucznego materiału, nie za dobry był i się siepie strasznie.
    Pozdrawiam i czekam na Twoje dalsze prace z niecerpliwością :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak ostatnia dekoracja zdecydowanie najpiękniejsza!! Ale serduszka też, żeby nie było :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Njslodsza i naipiekniejsza zdecydowanie! A serducha bardzo fajne!

    Pozdrawiam i dziekuje za mile komentarze!

    Dagi

    OdpowiedzUsuń
  5. Serduszka w kratke w niebieskim kolorze... nie widzialam jeszcze takich i bardzo mnie urzekly. I kula jak widze tez ozdobiona w tych samych odcieniach. Piekne! Choc dopiero jestes na poczatku, napewno jeszcze tutaj przeczytamy i zobaczymy cos wyjatkowego, tak czuje:)
    Appropo... dla ostatniej dekoracji bedzie potrzebne co rok szukac wiekszy kosz:) Sliczna mala ksiezniczka!

    OdpowiedzUsuń