wtorek, 17 kwietnia 2012

Z ostatniej chwili

   Zosia ma się już świetnie, humor dopisuje, apetyt odzyskany i dodatkowo jak głośno potrafi krzyczeć ;)




   
   Dzisiaj rano wybrałyśmy się na ryneczek. I aż chciało mi się krzyczeć : "gdzie jest ta wiosna??!!".
   Zaczął padać deszcz ze śniegiem, zerwał się mroźny wiatr, wymarzłam się bardziej niż w zimie. Trzeba było liczyć do 10-ciu, żeby nie stracić panowania nad sobą. 


niedziela, 15 kwietnia 2012

Mech w roli głównej

   Zniknęły już dekoracje świąteczne i pomyślałam, że przydałoby się trochę zielonego w domu zanim na dobre wszystko zazieleni się w ogrodzie. Z wczorajszego spaceru wróciłam więc z reklamówką mchu i badylami z nad morza i od razu zabrałam się za robienie drzewek z mchu. I tak oto niskim kosztem zrobiło się przyjemniej w mieszkanku.


   Do zrobienia drzewek z mchu zainspirowała mnie ta doniczka. Kupiłam ją od razu z konkretnym przeznaczeniem. Odnalazła się w swojej roli idealnie.


   Czy wiecie, że istnieje ponad 600 gatunków mchów? Ja tam na  spacerze dopatrzyłam się chyba z trzech ;) Mech świetnie sprawdza się w takich dekoracjach, długo pozostaje zielony.


   Gdyby ktoś z was chciałby pobawić się w takie dekoracje gorąco polecam. 
   Potrzebujecie tylko trochę mchu, ja zrywam go płatami, styropianową kulę, pocięty sztywny drucik, dowolną doniczkę, kij i trochę gazet. 
   Po zerwaniu mchu od razu można zabierać się do pracy. Płaty mchu przyczepiam do styropianowej kuli za pomocą małych wygiętych drucików, powstają takie jakby pinezki z dwoma końcami, potrzeba ich dość sporo, żeby mech dobrze się trzymał. 
   Nabijamy kij, można to oczywiście zrobić wcześniej, ja robię po zrobieniu kuli ponieważ automatycznie robi się ona większa i nigdy nie wiem jakiej długości kij będzie odpowiedni, potem już tylko do doniczki i upycham gazetami, żeby wszystko ładnie się trzymało, na wierzch dałam trochę sianka, ale można też mchu, albo kamyków.


   A to już kolejne drzewko w doniczce po dekoracjach świątecznych, na wierzchu wianek z gałązek i trochę sianka. 
   Z doniczki jestem szczególnie zadowolona kosztowała 6 zł i jest bardzo masywna. Obawiałam się, że przy kasie okaże się, że to jakaś pomyłka, ale ku mojej radości cena pozostała niezmienna.



   Tak się rozpędziłam z tymi kulami z mchu, że powstała jeszcze jedna.


   Nic nie może się zmarnować dlatego powstał wianek z resztek mchu.



   Moja pelargonia ma się chyba dobrze, nie uschła więc jestem dobrej myśli.  
   Czy ktoś z was wie, kiedy pojawiają się pelargonie w sprzedaży.



   Półka nad telewizorem powoli zapełnia się i cieszy oko, biel jest świetnym tłem do dekoracji. Przemalowanie ściany było zdecydowanie strzałem w dziesiątkę. 


   U mnie w domu niestety wszyscy się pochorowali, opanował nas jakiś wstrętny, wyniszczający wirus. Zosia blada, słabiuteńka i smutna. Odsypiają z tatą chorobę całymi dniami, mnie jakiś cudnym trafem nie dosięgło. Ale serce mi się kraja jak patrzę na moją Zosieńkę, jakby mi ktoś zabrał dziecko. Nie chce jeść, nie bawi się, nie uśmiecha...
   Puszczamy jej od czasu do czasu bajki bo na nic nie ma bidulka siły ani ochoty ;(


No i oczywiście dziadki obsypują Zosię prezentami, ale i to ją zbyt długo nie cieszy. 



Życzę wam udanej niedzieli !
 Wczoraj widziałam pierwszego motylka.







piątek, 6 kwietnia 2012

Porządki przedświąteczne...

...no tak jeśli chodzi o przygotowania świąteczne to mnie najbardziej kojarzą się z pucowaniem domu. Mama zawsze pytała : pomagasz w kuchni, czy sprzątasz dom? Znając moje zdolności kulinarne zawsze wybierałam to drugie. Lubię czasem coś upichcić, ale codzienne gotowanie to dla mnie katorga. Na szczęście w niedziele obiadek u rodziców, a w poniedziałek u teściów. Więc dzisiaj było wielkie sprzątanie, a jutro jeszcze zrobię Mazurka, żeby nie było, że taka kiepska ze mnie gospodyni ;)



   Dekorowanie domu na święta to zdecydowanie najprzyjemniejsza z rzeczy jak dla mnie ;)
   Zajączek ze zdjęcia już nie ma jednej nogi, kiedy  byłam zajęta zaplątywaniem gałązek w gniazdko Zosia dobrała się do niego i stracił bidak jedną kończynę, na szczęście mech ukrył ten drobny mankament.


   W sklepie Pepco natrafiam ostatnio na fajne rzeczy jak ta rameczka na przykład.



   Wieszaczek to też jedna z tych fajnych rzeczy i wciąż nie mogę zdecydować się gdzie go powiesić...
   Czekam aż  pelargonie wypuszczą korzenie, kolor będzie niespodzianką, różowy albo czerwony...jak tylko pojawią się w sprzedaży rzucam się  na białe :)


   Jutro moja córeczka powędruje z koszyczkiem poświęcić jedzonko na  świąteczne śniadanko, mamusia na pewno uwietrzni ten moment, może zdążę wrzucić jeszcze parę fotek jutro.



niedziela, 25 marca 2012

And the winner is...

   Uwaga, uwaga !!! 
Ogłaszam wyniki szczurkowego candy.
 Maszyna losująca w postaci małej Zosi wylosowała elaine, która w komentarzu napisała : 
"I ja się ustawię w kolejce. Nie mam szczęścia do losowań ale co tam:) Jak zabawa to zabawa:)".
Zwyciężczyni serdecznie gratulujemy 
i po proszę o adres do wysyłki na maila.



czwartek, 15 marca 2012

Wiosenne przebudzenie

   Najwyższy czas by obudzić się z zimowego snu, wiosna idzie ! Trzeba by rozruszać zasiedziałe w domu 4 litery i wziąść się porządnie za zdrowe odżywianie. W związku z tym kiełkujemy i zajadamy się witaminkami.




 
   Jeszcze tylko czekam aż poranki będą trochę cieplejsze i do pracy będę jeździć rowerem, chwilowo jesteśmy bez autka, ale tak mi się nawet podoba, mobilizuje nas to do dłuższych spacerów. I choćby wydawało się, że samochód pozwala zaoszczędzić czas to mnie wydaję się, że jakimś dziwnym cudem mamy go jakby więcej. Może dlatego, że człowiek staję się spokojniejszy, kiedy wie że musi sobie dać czas by dotrzeć do niektórych miejsc i nie da się niczego przeskoczyć, znika stres związany ze znalezieniem miejsca do parkowania i spora dawka tlenu związana z przymusowymi spacerami dodaje sporo energii.



Ponieważ zawsze robię wszystko na ostatnią chwilę bywa tak, że nie zdążę zrobić wcale. Dlatego pierwsza dekoracja świąteczna już u nas zagościła.


   Jajka styropianowe pokryte gipsem i wyszlifowane, takie naturalne ozdoby najbardziej mnie urzekają, nie lubię pstrokacizny, na malowanie jajek z córcią poczekam chyba jeszcze do następnych świąt, chociaż już widzę, że Zosia  podziela moje pasje artystyczne i z wypiekami na twarzy maluje piękne kolorowe kółeczka ;)


   Tak z innej beczki, dostałam ostatnio wyróżnienie od Ani z mój dom - moja przystań. Dziękuję kochana, bardzo mi miło, a jeszcze milej że wyróżnienie jest właśnie od Ciebie. No i teraz będę musiała naskrobać coś o sobie.
Zasady:
  1. Napisz, kto Ci przyznał nagrodę i umieść na swoim blogu po prawej stronie link do bloga tej osoby.
  2. Napisz 7 przypadkowych faktów o sobie.
  3. Nominuj kolejne osoby.




1. Jestem jedynaczką, chociaż do 7 roku życia mieszkałam z moim kuzynostwem w jednym domu.
2. Do 5 roku życia byłam blondynką, teraz jestem brunetką ( to chyba dlatego Zosia ma blond włoski )
3. Po studiach mieszkałam i pracowałam 4 lata w Anglii.
4. Nie cierpię nosić rajstop pod spodniami :P
5. Z wizyt u fryzjera najbardziej lubię mycie głowy.
6. Gofry zamawiam tylko z polewą toffi ;)
7. W szkole średniej trenowałam skok w dal.

Do zabawy zapraszam jeśli tylko mają ochotę i jeśli się już w to nie bawiły :
Joasię z A cup of heaven
MartaeM z Foto st(w)ory
Agnieszkę z staniszkowy DOM
Anitę (Anisię) z zrobione na szaro

Miłej zabawy!

P.S. Jakby ktoś jeszcze był zainteresowany przypominam, że Candy u mnie wciąż jeszcze trwa, o tutaj !




sobota, 10 marca 2012

Hand made by me

   Zrobiłam sobie wreszcie wieszaczek na torebkę. Mój M ciągle narzekał, że moja torebka wala się po całym mieszkaniu, a teraz ma wreszcie swoje miejsce. Pomysł powstał w mojej głowie już parę dobrych miesięcy temu, później natrafiłam na fajne haczyki w Ikea i w końcu ostatnio wzięłam się do roboty. Efekt poniżej.






   W planach mam ożywienie trochę naszego wąskiego korytarzyka, jakaś kolekcja zdjęć,powoli będę kompletować ramki na zdjęcia, na razie nie mam jeszcze skonkretyzowanego pomysłu.




   Chciałabym się jeszcze pochwalić nową podusią. Wiem, wiem, przywołujemy wiosnę, a poduszka jeszcze zimowa, ale nie mogłam się oprzeć, naoglądałam się na waszych blogach, a że ostatnio dostałam od babci sweter, który nijak mi leżał przerobiłam go na poduszkę. Mam nadzieję, że babcia się nie pogniewa ;)




    Powracając do tematyki wiosennej na koniec hiacynty, prezent na Dzień Kobiet, powoli rozkwitają. Apropos wiosny wyobraźcie sobie przedwczoraj padał u nas śnieg ;(



sobota, 3 marca 2012

My first candy

   Zapraszam wszystkich chętnych na moje pierwsze w życiu Candy. Ponieważ spodobała się wam myszka, którą pokazywałam w ostatnich postach postanowiłam zakupić jeszcze jedną i obdarować nią wylosowaną osobę. Miałam to szczęście iż udało mi się zakupić ostatnią nieuszkodzoną. Wydaję mi się również iż myszka jest jednak szczurkiem, co moim zdaniem nie odejmuje jej uroku.
   Warunki takie jak zawsze, komentarz pod postem, podlinkowane zdjęcie u siebie na blogu, anonimowych proszę o podanie adresu mailowego. Losowanie odbędzie się 24 marca. 



   Zapraszam serdecznie !