środa, 4 czerwca 2014

Zosieńka czerwcowo

A u nas dzień dziecka minął plenerowo, odhaczyliśmy urodziny męża, teraz żyjemy przygotowaniami do urodzin mojej czterolatki, a potem w planach pierwszy w życiu Zosi wypad pod namiot.




środa, 30 kwietnia 2014

Przez różowe okulary

Choć przez chwilę znów być dzieckiem i patrzeć na świat przez różowe okulary.









Udanej majówki!!!

wtorek, 15 kwietnia 2014

Wieści z nad morza

   Gdyby ktoś z was chciał spędzić wakacje nad polskim morzem, w uroczym Kołobrzegu, do tego niedrogo i bardzo sympatycznie zapraszam serdecznie TUTAJ. Pokoje tuż pod tuptającą Zośką, albo całkiem na parterze wprost z wyjściem do ogrodu. Wkrótce więcej zdjęć, na razie udało nam się odświeżyć 3 pokoje po zimie, wkrótce zdjęcia łazienek i pokoi na parterze. 
Pozdrawiam

P.S. Niestety poległam blogowo ostatnimi czasy, dopadała mnie ospa wietrzna po 30-stce, poznaję wszystkie przedszkolne choróbska, które mnie do tej pory ominęły szerokim łukiem.Odchorowuje je niestety z podwójną siłą.



Do zdjęcia pozowała wygrana poducha w candy u Marty w mylittlehomemypassion.blogspot.com



Szafa i półeczka była w oryginale czarna, a stolik i krzesła pomarańczowe, czyli misz masz jednym słowem, teraz wszystko ujednolicone prezentuje się o niebo lepiej.



Po więcej fotek zapraszam TUTAJ



wtorek, 18 marca 2014

Mały remont, zakupy, nowe biureczko


   Jak każda z was uwielbiam dostawać kwiaty, ale tym razem z okazji dnia kobiet nie było kwiatów tylko zakupy w gdańskiej Ikea. Takie prezenty cieszą mnie bardziej niż nowa ciuch czy perfum. 
   Lista zakupów odpowiednio zaplanowana i przygotowana wcześniej, zrealizowana w 100 %, plus małe co nieco, bo ciężko się trzymać planu, kiedy tyle pięknych rzeczy.
   Głównym celem był zakup biureczka, a dokładniej blatu i odpowiednich nóg.
   Zadowoleni z wyboru jesteśmy bardzo. Kącik biurowy wciąż w fazie tworzenia, ogólny zarys jest, brakuje paru dodatków i oczywiście nowego sprzętu komputerowego, ale na takowy dopiero odkładamy pieniążki do skarbonki ;)


   Biurko stanęło w korytarzu, jedyne wolne miejsce w naszym mieszkanku, ubolewam tylko, że jest to ciemny kąt i trudno zrobić w miarę dobre zdjęcie. 
   Z zakupem krzesła się nie spieszę licząc że uda mi się coś oryginalnego spotkać na starociach. Dzięki nogom z kółkami biurko jest mobilne i może wędrować po całym mieszkaniu. Przydałaby się teraz jakaś fajna lampa. 


   Zabraliśmy się też za remont klatki schodowej po zimie, trzeba było ocieplić ściany, a że po remoncie u rodziców zostało sporo drewnianych paneli, część z nich powędrowała na ścianę do pokoju Zosi, a pozostałe wylądowały na klatce.


Oczywiście nie zostały w swojej pierwotnej postaci, tylko pomalowane na biało.


Ta skrzynia pomysłu mojego męża to szafka na buty i siedzisko w jednym.


A poniżej już skończona.


Materiał z którego zrobione jest siedzisko podsunął pomysł na kącik w stylu marynistycznym, efekty dalszej pracy wkrótce, zdradzę tylko, że wpadłam na świetny pomysł na zrobienie wieszaka na ciuchy pasującego do tej koncepcji marine.


Ramki i wieszaczek to również ostatnie zakupy.



   No i koszyk, który marzył mi się od dawna. Dobrze, że dzięki swoim włóczkom mogłam uzasadnić swój zakup mężowi. Chętnie przygarnęła bym jeszcze w wersji XL, ale zabrakło mi argumentów, może następnym razem coś sensownego wymyślę ;)





Udanego wieczoru!



wtorek, 4 lutego 2014

Słodko-gorzki

   Chciałabym polecić wam dwa filmy, które są słodko-gorzką opowieścią o zakochaniu, miłości, małżeństwie i problemach. 
   W obydwu jedną z głównych ról zagrała Michelle Williams, mnie najbardziej znana z młodzieżowego serialu Jezioro Marzeń.
   Jak dla mnie historie bardzo prawdziwe, nostalgiczne i wzruszające. Zdecydowanie moje ulubione filmy ostatniego czasu, nie licząc kolejnej części trylogii "Przed północą".


BLUE VALENTINE

"Blue Valentine" jest bardzo intymnym portretem rozpadającego się małżeństwa. Cindy (Michelle Williams) i Dean (Ryan Gosling) są parą z kilkuletnim stażem, wychowują córkę. Ich związek przeżywa kryzys. Próbując uratować swoje małżeństwo, usiłują wskrzesić lata młodości, gdy byli w sobie zakochani na zabój i snuli plany na piękną, wspólną przyszłość.



  TAKE THIS WALTZ

Urocza, słodko-gorzka opowieść o zakochaniu, miłości, małżeństwie i problemach. Margot jest żoną z pięcioletnim stażem. Mimo że przypadkowym obserwatorom może wydawać się, że jej małżeństwo przeżywa swój najlepszy okres, kobieta nie czuje się szczęśliwa. Ma wrażenie, że jej związek popadł w rutynę i brakuje jej nowych, ekscytujących wrażeń. Jej mąż nie pali się do powiększenia rodziny, gdyż jest zaabsorbowany pisaniem swojej pierwszej książki kucharskiej, poświęconej daniom z drobiu. Pewnego dnia Margot spotyka Daniela, który jak się okazuje, mieszka w pobliżu. Parę zaczyna łączyć silne uczucie, z którym nie potrafią walczyć...


wtorek, 28 stycznia 2014

nOwE HobBy

    Myślałam, że mnie ominie, ale kiedy naoglądałam się szydełkowych girland, kolorowych pledów, kwiecistych poduszek przepadłam. Do tego zaczęły się pojawiać szydełkowe maskotki, muffinki, żołędzie, kulki, itp.Wiedziałam, że w końcu muszę spróbować swoich sił, troszkę się bałam, że to kolejna rzecz którą rozpocznę i zaraz porzucę. 
    Zamówiłam potrzebne materiały, w tym również szydełko, które niestety połamało się już przy pierwszych próbach szydełkowania, plastykowe zamieniłam więc na metalowe i stworzyłam swoją pierwszą girlandę, w sam raz do pokoju mojej Zosieńki.






Nauka szydełkowania to dosyć żmudna sprawa, ale wciągająca. Z okresu szkolnego nauczyłam się tylko jak zrobić łańcuszek. Wszystkiego więc muszę uczyć się od podstaw więc wybaczcie jeśli nie będzie idealnie, ale w głowie mam już tysiące projektów do zrealizowania, szkoda tylko, że czasu jak na lekarstwo.


Dzisiejszy dzień spędzony w domu z zasmarkaną Zośką równa się zero czasu na szydełkowanie, a jutro calutki dzień w pracy.



I oczywiście, tradycyjnie już, ulubiona zabawa w przyjęcie.



No cóż, mleko smakuje najlepiej.


Ktoś ma ochotę na filiżankę?



środa, 15 stycznia 2014

W pokoju Zosieńki

   A tymczasem pokoik małej księżniczki zmienia się z dnia na dzień. Największa zmiana to panele na ścianie przy łóżku, efektu nie mogę jeszcze pokazać bo wciąż brakuje listewek wykończeniowych.
   Nareszcie pomalowałam na biało półeczki, które są świetnym miejscem na wyeksponowanie ulubionych zabawek.



Mini domek pomalowałam na miętowo i dodałam kolorowe scrapowe papiery, marzył mi się taki od dawna, a i Zosieńce teraz naprawdę się podoba, wcześniej nie zwracała na niego uwagi.
 Urządzanie pokoju dziecięcego to świetna zabawa, można spełnić troszkę swoje dziecięce marzenia, a jeśli ma się dziewczynkę to jest fajne pole do popisu, o ile pokoik lubię w stylu bardziej dziewczęcym o tyle moją Zośkę lubię ubierać bardziej w stylu chłopięcym, może dlatego, że tak mi bardziej pasuje do jej energetycznego charakterku.
Zastanawialiśmy się z mężem jak będzie się zmieniał pokój Zosieńki wraz z jej dorastaniem i czy nie stanie się tak, że któregoś razu zamarzą jej się np. czarne ściany ;) No cóż na razie podoba jej się wszystko co zrobię więc korzystam póki mogę.




Papierowy klosz lampki nocnej z Ikei nie przetrwał okresu niemowlęcego Zosieńki, zakończył swój żywot z dwoma dziurami, ale dzięki temu zyskał nowy gwiazdkowy look.



Obiecałam pokazać kuchnię Zosieńki w pełnej okazałości, ale wciąż nie jest dokończona, nie mogę się doprosić mojego M żeby przykręcił parę brakujących elementów, ale mogę pochwalić się mega udanym zakupem stanowiącym dodatek do kuchni.


Na stronie BigHeartMade zamówiłam jeszcze w zeszłym roku takie oto truskawki i gruszki, szczerze polecam, wykonanie perfekcyjne, Zosia je uwielbia, szczególnie truskaweczki,świetne do zabawy, ale też piękna ozdoba.


Brakowało również regaliku na książeczki, tak żeby Zosia mogła sama po nie sięgać, regalik już jest, ale jeszcze nie pokażę zdjęcia w całej okazałości, na razie tylko mały detal zakupiony w promocyjnej cenie na Belle Maison.


Zmykam dopracowywać szczegóły. Pozdrawiam.